Tylko jeden mecz dzieli nas od ostatniego rozstrzygnięcia w Fortuna 1 Lidze. Pojedynek Warty Poznań z Radomiakiem Radom zadecyduje o tym, która z drużyn awansuje do ekstraklasy jako trzecia, wygrywając baraże. To spotkanie o wszystko albo nic. Wygrany dostaje się do ekstraklasy, przegranemu pozostaje satysfakcja, że swoją postawą na boisku zapracował na to, aby doświadczyć emocji związanych z finałową potyczką.

Już samo słowo finał podnosi prestiż oraz wartość wydarzenia. Uczestnictwo w spotkaniu takiej rangi powoduje, że adrenalina, emocje, chęć pokazania się, rosną do niespotykanego na co dzień poziomu. A skoro gra toczy się o ekstraklasę, jak w przypadku Warty i Radomiaka, to znaczenie tego słowa nabiera jeszcze większego znaczenia. Zatem, cytując klasyka, „Let’s Get Ready To Rumble!”.

– Dla wielu z nas to jedno z ważniejszych spotkań w życiu. Czekamy na finał, na który przygotujemy się najlepiej jak można. I co, będziemy walczyć o ekstraklasę! – mówi trener poznaniaków Piotr Tworek. – Moje drużyny już kilka ważnych meczów grały, co nie zmienia faktu, że przed nami szczególny dzień, jednak do wszystkiego podchodzimy ze spokojem. Cieszę się, że zbudowałem fajny zespół. Dwa lata wspólnej pracy nie poszły na marne – zrobiliśmy awans, teraz mamy realną szansę grać w ekstraklasie. Mogę być tylko zadowolony – przekonuje z kolei szkoleniowiec Radomiaka Dariusz Banasik.

Praca obu tych trenerów przyniosła wymierne korzyści klubom. Już samo to, że Warta i Radomiak dostały się do finału świadczy, że bardzo dobrze wykonali swoją robotę. Nie ma też co ukrywać, że drużyny, które prowadzą są ich autorską wizją. – Na sukces sportowy nie pracuje się w jednym, kilku meczach, czy jednej rundzie, tylko przez cały sezon. My mimo że straciliśmy 1. miejsce to cały czas utrzymywaliśmy miejsce w czołówce. Uważam, że dwa pierwsze zespoły nie przez przypadek znalazły się w ekstraklasie, teraz ekipy z kolejnych dwóch lokat zagrają o nią – podkreśla Tworek, na co Banasik odpowiada: – Efektowną, widowiskową, ofensywną grą udowodniliśmy, że zasłużyliśmy na finał. Ja jako trener, pracując w Radomiu, zmieniłem się. Wcześniej szedłem utartym przez wielu trenerów szlakiem, czyli rozważny futbol, a więc byle nie stracić. Odkąd przejąłem Radomiak, przestawiłem się na totalną ofensywę. A że nasz ofensywa jest bardzo dobra, wystarczy spojrzeć w statystyki. Przypomnę tylko, że Atalancie Bergamo, najlepiej grającej dziś drużynie w Europie, strzeliliśmy trzy gole. W ofensywie dobrze się spisaliśmy, gorzej w defensywie, bo straciliśmy sześć bramek.

Radomiak dobrze spisał się w ofensywie przeciwko Miedzi w półfinale baraży. Kolejny raz w krótkim odstępie czasu zaaplikował rywalom trzy trafienia. Warta z kolei wygrała jedną bramką i również była zespołem lepszym od przeciwnika – Bruk-Bet Termaliki. – Cała ta otoczka wokół, jak późna pora spotkania, komplet widzów możliwy w tym momencie, spowodowały, że był to pojedynek, który trzeba było wygrać, tym bardziej że nie ma rewanżu. Musieliśmy więc zagrać nasz najlepszy futbol, a wiemy, że potrafimy grać dobrze, co pokazywaliśmy jesienią. Dobrze, że przypomnieliśmy się kibicom z tej naszej pozytywnej strony. Trzeba też oddać Termalicie, że razem z nami stworzyła dobre widowisko. Dobrze się ten mecz oglądało. To był fajny, dojrzały futbol – tłumaczy opiekun „Warciarzy”.

– Baraże rządzą się swoimi prawami, co pokazało nasze kolejne starcie z Miedzią. We wtorek postawili nam dużo większe wymagania. O wyniku finału może przesądzić jedno zagranie, jedna interwencja. Jedyny minus jest taki, że mamy problemy kadrowe po ostatnim spotkaniu. Maciej Świdzikowski przed półfinałem wylądował w szpitalu. Przeszedł poważne zatrucie – zaznacza trener drużyny z Radomia.

Dodatkowym utrudnieniem dla zespołu Dariusza Banasik może być miejsce rozgrywania spotkania. Na wyjeździe Radomiak to nie ta sama ekipa, co u siebie. – W tym roku w Radomiu jeszcze nie przegraliśmy, zanotowaliśmy jeden remis. Z drugiej strony na wyjeździe zdarzyło nam się wygrać, najwyższy i najlepszy czas na to, by przełamać się i poza Radomiem. Swoim piłkarzom podam przykład spotkania z poprzedniego sezonu z Błękitnymi Stargard. Radomiak nigdy nie strzelił tam gola, zawsze się męczył w Stargardzie, tymczasem wygraliśmy 6:0. I będzie to punkt zaczepienia przed piątkiem – sugeruje Banasik.

35 i 25 – tyle lat czekają na ekstraklasę kibice – odpowiednio Radomiaka oraz Warty. Która z drużyna nawiąże do najlepszego okresu w dziejach klubu? – Czasy świetności Warty przypadają na okres międzywojenny, a więc bardzo dawno. Mamy ogromną szansę, aby dokonać rzeczy historycznej. Jesteśmy gotowi na napisanie nowego rozdziału w historii Warty. Nie ma nic piękniejszego niż zostawienie po sobie trwałego śladu na kartach. Czegoś, co zapamiętają kibice, którzy za kilkadziesiąt lat będą wymieniać nasze nazwiska, patrząc z podziwem na nasze osiągnięcie – tłumaczy Tworek.