Pojedynki pomiędzy Mourinho a Guardiolą urosły do miana legendarnych. Obaj trenerzy rywalizowali w przeróżnych rozgrywkach i zawsze pomiędzy nimi iskrzyło. Portugalczyk od zawsze stawiał wyżej zwycięstwo nad szeroko rozumianym stylem. Katalończyk miał odmienną filozofię, przez co ich pojedynki elektryzowały praktycznie każdego kibica na świecie. Trzeba również podkreślić to, że obaj od zawsze walczyli o najwyższe cele.

Kolejny epizod

Mourinho i Guardiola podczas swoich karier spotykali się 22 razy. Ich najbardziej prestiżowe potyczki odbywały się wówczas, kiedy prowadzili Real Madryt i FC Barcelonę. Tamtejsze klasyki miały swój specyficzny klimat, dzięki temu o czym pisaliśmy w pierwszym akapicie. Też nie ma co ujmować ich rywalizacji gdy popularny „The Special one” prowadził Manchester United. Jednak trzeba również podkreślić, że najczęściej zwycięsko z tych pojedynków wychodził Pep Guardiola. Bilans ich dotychczasowych spotkań to 11-6-5 na korzyść Katalończyka. Warto też zaznaczyć, że „Mou” jest trenerem, z którym się najczęściej mierzył i na odwrót. Można więc powiedzieć, że obaj panowie znają się na wylot. Czy zdołają się czymś zaskoczyć w niedzielne popołudnie? Według legalnego polskiego bukmachera BETFAN to Guardiola dopisze do bilansu kolejne zwycięstwo. Kurs na City – mimo tego, że grają na wyjeździe – jest równy 1.53, a na Tottenham 5.40.

wejdź i sprawdź ofertę

Niemiłe wspomnienia z ostatniej wizyty

Kiedy Manchester City ostatnio odwiedzał Tottenham Hotspurs Stadium to przegrał mecz 0:1 po golu Sona w 78. minucie. Między innymi przez tą przegraną nie byli w stanie awansować do finału Ligi Mistrzów. Chyba każde z nas pamięta ten dwumecz i Pepa Guardiolę na kolanach po tym jak nie uznano bramki jego drużynie. Wtedy trenerem „Kogutów” był Mauricio Pochettino, czyli trener, który preferuje bardziej ofensywny, niż Mourinho.

Utrzymać pozycję w tabeli

Chyba nikt sobie nie wyobraża innego scenariusza w tym sezonie niż pierwsze Mistrzostwo Liverpoolu w historii Premier League. Pep Guardiola wraz ze swoimi podopiecznymi tracą już 19 punktów do „The Reds” i mają oni w tabeli bliżej do swojego najbliższego rywala, niż do lidera ligi. Tottenham obecnie zajmuje szóste miejsce, które ich nie satysfakcjonuje, a konkurencja nie śpi. Siódme Wolverhampton ma tyle samo punktów co „Koguty”, a ósme Sheffield United traci zaledwie jedno oczko. „Obywatele” też nie mogą być spokojni o swoją pozycję. Przed tą kolejką Leicester City traciło do nich trzy punkty, tak więc wypadałoby wciąż punktować – nawet jeśli City zamierza się w tym sezonie koncentrować tylko i wyłącznie na Lidze Mistrzów.